
Na forum portalu Alkohole Domowe kolega
ta_moko zaproponował by wspólnie wybierać, degustować a następnie dzielić się opiniami o winach. Absolutnie nie mam, żadnych kwalifikacji i jakiejś wiedzy somalierskiej, ale inicjatywa mi się spodobała i postanowiłem brać w niej udział.
Na pierwszy ogień - trochę dla mnie pechowo, bo raczej nie gustuje w winach czerwonych - poszło Casillero del Diablo - Reserva Merlot 2011 Chile
Może najpierw kilka słów o CdD czyli Diabelskiej Szafce. CdD jest marką winnic Concha y Toro - jednego z największych producentów wina w Chile. Concha specjalizuje się w winach czerwonych. Cassiliero del Diablo - w poszczególnych latach zdobywało za swoje wina różne nagrody. Brzmi to bardzo obiecująco a cena wina nie powala - 30 pln za butelkę.
Pojawiła się dobra okazja do degustacji - przychodzili goście - więc do wina zaplanowaliśmy podanie deski serów. Wino najpierw dobrze schłodzone, następnie na godzinę przed wyjęte z lodówki przelane do karafki i pozostawione na przeszło godzinę by pooddychało i nabrało odpowiedniej temperatury.

Wino w kolorze bardzo intensywne, wpadające w refleksach w fiolet. Wspaniały zapach, w którym dominuje czarna porzeczka i leśne owoce, obiecuje intensywne w smaku złożone wino. Pierwszy łyk i czujemy dębową beczkę na początek, w środku i na końcu. Choć wino jest jak dla mnie za mocne (13,5%), alkohol nie jest wyczuwalny w smaku - ale idzie do głowy. No to może mała przegryzka - serek pleśniowy, oliwka, kawałek kabanosika - kolejny łyk ... znowu beczka ... i tak do końca. Jak dla mnie rozczarowanie. W smaku nie zostaje nic z obiecywanych aromatów a wino jest płaskie i papierowe. Nawet nie, że jest niesmaczne, ale trudno mi cokolwiek więcej o nim napisać. Spodziewałem się wina bogatego w smaki a tu jeden wymiar - do obiadu nawet ujdzie, żeby przepłukać sobie usta, ale w tej cenie można kupić znacznie lepsze wina.
Butelka się skończyła - był jeszcze jeden Merlot - hiszpański 2011, ale zgodnie uznaliśmy, że na ten wieczór starczy z czerwonym winem - leciutkie Vinho Verda dużo bardziej nam pasowało.