
O sankcjach i Ukrainie nieco przycichło a i dostępność cydru w Warszawie nie jest znowu aż tak wielka, żeby można było co chwilę wrzucać nowe opinie. Kolejny cydr został zaimportowany do stolicy z Karpacza, gdzie urlopowałem. Jak go pierwszy raz zobaczyłem na deptaku to powalił mnie ceną 19PLN za 0,75l, ale później zobaczyłem go w Netto za rozsądne pieniądze 9 PLN - Cydr Dobroński. Ładna zielona butelka, 4,5% alkoholu. Jasny w kolorze, dość mocno gazowany. W zapachu całkiem nieźle, w smaku pierwszy łyk był słaby, ale potem było lepiej - w sumie całkiem dobrze zwłaszcza jak na tą cenę. Smak jabłka całkiem wyraźny - oczywiście trochę zbyt landrynkowy, ale w granicach akceptowalności. Wstydu nie ma i można śmiało na wschód wysyłać - nie chcą jabłek niech piją cydra - parafrazując taką jedną co straciła głowę.
fotka - winicjatywa.pl