Wracając do sedna mam dwa trójniaczki gronowe, robione na tych samych surowcach, ale różniące się sposobem nastawu. Jasny jest na soku tłoczonym na zimno, ciemny na moszczu z fermentacji w miazdze. Odmiana, albo raczej odmiany, winogron znane i już prezentowane.
Jasny ma 2 lata i wreszcie poszedł do butelek. Długo zrzucał osad, ale warto było czekać. Smakuje jak dobry aszu. Ciemny stoi rok - to było chyba jego trzecie zlanie. Nadal jest ostry w smaku, ale się układa - widać (a raczej czuć) po nim kolosalną zmianę na plus. W sumie przy odrobinie samozaparcia i pewnej ilości butelek można by go było niedługo butelkować, ale dam mu jeszcze roczek spokoju a może dłużej. Niestety moje winogrona muszą mieć dużo kwasu i mają specyficzny smak, który dopiero zanika więc trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na pewno będzie to trunek specyficzny i dość ciężki - nie taki słodki i pewnie lekko piekący w język. Pożyjemy popijemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz