Dziś będzie trochę nietypowo - bo będę opisywał polski cydr, który ma producenta, ale nie ma nazwy i nie da się go kupić w żadnym sklepie. Skąd więc go mam - dostałem w prezencie od Maćka - gr000bego z forum Alkohole Domowe. Prawdziwy domowy cydr - a raczej cydry bo będą dwa...
Pierwszy jaki spróbowałem to dla mnie wynalazek. Programowo nie kupuję mieszańców tylko 100% jabłka a tu niespodzianka bo nalewam a cydr jest czerwony. Mocno nagazowany, piana o dużych pęcherzykach dość szybko opada. W zapachu niepodzielnie króluje porzeczka. W smaku cóż... porzeczka nie jest moim ulubionym owocem. Pierwszy łyk i aż zęby zaczęły mi zgrzytać od kwasu - tak mam po porzeczkach (zwłaszcza czerwonych) i nie jest to przyjemne uczucie. Co prawda w cydrze była czarna, ale umówmy się - porzeczka to porzeczka. Jak się trochę odgazowało to było dla znośniej - ale i tak resztę piła żona - jej smakował.
Na takie cydry nie szkoda jabłek za to szkoda go wysyłać do Wołodii - na taki cymes po prostu nie zasługuje. Szkoda, że rodzimi producenci nie biorą przykładu z Maćka - jeśli któryś czyta to mogę przekazać kontakt i myślę, że Maciek mógłby was nauczyć robić cydr, prawdziwy cydr a nie płynne landrynki.
Chapeau bas Maćku - jakby to powiedzieli Francuzi.